Google Ads dla małych firm.
Uruchamiam i prowadzę kampanie w Google oraz na Facebooku i Instagramie. Wąsko, na frazach o realnej intencji zakupowej, ze śledzeniem konwersji od pierwszego dnia — żebyś wiedział, co dowozi telefon, a nie tylko ile wydałeś.
Reklama, która przyprowadza klientów, nie kliknięcia.
Kampanię można ustawić tak, żeby ładnie wyglądała w raporcie, i tak, żeby dzwonił telefon. To nie zawsze to samo. Tysiąc tanich kliknięć od osób, które szukały czegoś innego, wygląda w statystykach lepiej niż trzydzieści kliknięć od ludzi gotowych zapłacić — a przynosi zero.
Dlatego zaczynam wąsko: kilka fraz o wyraźnej intencji zakupowej, ścisłe dopasowanie, twarda lista wykluczeń. „Za darmo”, „jak zrobić samemu”, „kurs”, „praca” — to wszystko wypada, zanim zdąży zjeść budżet.
Google czy Facebook — to zależy, kogo szukasz.
Google łapie ludzi w momencie potrzeby. Ktoś wpisuje „hydraulik Skierniewice” o dwudziestej drugiej, bo ma awarię — i albo jesteś w tych wynikach, albo dzwoni do kogoś innego. Intencja jest gotowa, trzeba tylko się pokazać.
Facebook i Instagram działają odwrotnie: trafiasz do ludzi, którzy nie szukają. To ma sens przy usługach, które widać — fryzjer, fotograf, gastronomia, wnętrza — i przy budowaniu rozpoznawalności w okolicy.
Przy małym budżecie zwykle odradzam robienie obu naraz. Lepiej wygrać jeden kanał niż być w dwóch po trochu.
Bez śledzenia konwersji to nie jest kampania, tylko wydatek.
Najczęstszy błąd przy pierwszej kampanii: po dwóch tygodniach wiadomo, ile poszło pieniędzy, i nic poza tym. Która fraza dowiozła telefon? Nie wiadomo. Więc następny miesiąc to znowu zgadywanka.
Śledzenie konwersji ustawiam przed startem, nie po. Od pierwszego dnia widać, które słowa kluczowe kończą się kontaktem, a które tylko generują ruch — i na tym opieram każdą kolejną decyzję o budżecie.
Ile to kosztuje.
Do tego dochodzi budżet reklamowy płacony bezpośrednio Google albo Meta — to Ty ustalasz, ile wydajesz dziennie, i zmieniasz to kiedy chcesz. Ceny dotyczą jednej prostej kampanii; rozbudowane konfiguracje wyceniam osobno, jasno i przed rozpoczęciem pracy.
Częste pytania.
Ile kosztuje prowadzenie Google Ads?
U mnie 349 zł jednorazowo za uruchomienie kampanii i 149 zł miesięcznie za prowadzenie. Do tego dochodzi budżet reklamowy, który płacisz bezpośrednio Google — to Ty decydujesz, ile wydajesz dziennie, i możesz to zmienić w każdej chwili.
Jaki budżet reklamowy ma sens na start?
Przy lokalnych frazach w mniejszym mieście sensowny start to 20–40 zł dziennie. Mniej oznacza, że kampania nie zbierze danych i nie nauczy się, komu wyświetlać reklamy. Zaczynamy wąsko, na kilku frazach o wysokiej intencji zakupowej, i rozszerzamy dopiero to, co faktycznie dowozi telefony.
Po jakim czasie widać efekty?
Reklama działa od pierwszego dnia — tym różni się od pozycjonowania, które potrzebuje miesięcy. Pierwsze kliknięcia będą w ciągu godzin, ale na sensowne wnioski, które frazy dowożą kontakt, potrzeba mniej więcej dwóch tygodni zbierania danych.
Czym Google Ads różni się od pozycjonowania?
Google Ads to wynajem miejsca — płacisz i jesteś na górze, przestajesz płacić i znikasz. Pozycjonowanie buduje pozycję, która zostaje, ale rośnie miesiącami. Przy nowej firmie ma sens jedno i drugie naraz: reklama daje ruch dzisiaj, pozycjonowanie odbiera go za pół roku.
Czy prowadzicie też reklamy na Facebooku i Instagramie?
Tak, w tej samej cenie. Wybór zależy od tego, czego szukają Twoi klienci. Google łapie ludzi, którzy już czegoś potrzebują i wpisują to w wyszukiwarkę. Facebook i Instagram trafiają do osób, które jeszcze nie szukają — lepiej działają przy usługach wizualnych i przy budowaniu rozpoznawalności.
Czy muszę podpisywać umowę na dłużej?
Nie. Prowadzenie rozliczam miesięcznie i możesz zrezygnować z miesiąca na miesiąc. Konto reklamowe zakładam na Twoje dane, więc zostaje Twoje razem z całą historią kampanii, nawet jeśli przestaniemy współpracować.